La Petite Photo
***SESJA NOWORODKOWA*** Wojtuś - 6 dni

***SESJA NOWORODKOWA*** Wojtuś - 6 dni

Takiego cudnego Maluszka miałam przyjemność fotografować
zaledwie 6 - dniowy Wojtuś - Kruszynek :)

Kochani ! Zdecydowanie najlepiej przebiegają SESJE NOWORODKOWE między 7-10 dniem życia. Gdy Maluszki mocniej przysną mogę bezpiecznie  je układać w różne słodkie pozycje. W tym  krótkim okresie do 2 tygodni od porodu dzieci są bardzo plastyczne i więcej przesypiają w ciągu dnia.  Dbam o to by Maleństwu było wygodnie i czuło się zrelaksowane. Należy wspomnieć o tym, że nie każdy Maluszek będzie chciał ułożyć się w daną pozycję. Dlatego na spotkaniu nie robię nic na siłę mimo, że bardzo chcecie jakieś ujęcie. W trakcie sesji jest sporo czasu na karmienie, przytulanie, przewijanie dziecka. Noworodki fotografuje bez ubranek lub w ciuszkach które oferuję (czapeczki i kompleciki robione na szydełku, delikatne sukieneczki, owijki, opaseczki  i wianuszki.  Lubię używać miękkich tkanin, które są przyjemne w dotyku i delikatne dla skóry dziecka.  W studiu dysponuje różnymi akcesoriami i dodatkami, dlatego nie musisz się o nic martwić.  Sesja trwa od 2 d0 4 godzin. Wszystko zależy od Maleństwa, to ono ustala warunki kiedy zaczniemy i skończymy zdjęcia. Duży wpływ na to ma także odpowiednie przygotowanie do sesji - dlatego najlepiej kontaktować się ze mną, kiedy jesteś jeszcze w ciąży i zarezerwować sobie miejsce w moim kalendarzu. Dzięki temu na spokojnie możemy omówić szczegóły spotkania - co zabrać na sesje i jak się do niej przygotować.  W pierwszych dniach po urodzeniu Dziecka piszcie do mnie, a ja podam Wam najbliższe wolne terminy.
 Zawsze podczas sesji służę pomocą, radą i moją wiedzą oraz doświadczeniem położniczym oraz laktacyjnym.

Zapraszam serdecznie!!!

mgr położnictwa  - fotograf noworodkowy
Joanna Muszyńska










*** PROJEKT FOTOGRAFICZNY - NATURALNY POKARM I BLISKOŚĆ ****

*** PROJEKT FOTOGRAFICZNY - NATURALNY POKARM I BLISKOŚĆ ****

Dziś  z okazji Światowego Dnia Wcześniaka zamieszczam zdjęcia i świadectwo Mamy karmiącej swojego synka Józka, który został urodzony 27 tygodniu ciąży. 


To niezwykłe, że dzięki temu projektowi mogłam spotkać Basię,  wspaniała  i niezwykle skromna kobieta , mama trójki cudownych dzieciaczków - może być wzorem do naśladowania. Do tego Jej niesamowity upór i walka o to by karmić swojego synka-wcześniaka naturalnie !!! Oto świadectwo Basi :


"Dawniej nie mogłam zrozumieć mam, które nie karmiły piersią swoich dzieci.wydawało mi się to takie piękne, proste i przyjemne...i może właśnie dlatego miałam tyle problemów laktacyjnych z pierwszym dzieckiem.
po urodzeniu córki miałam zbyt małą ilość pokarmu, popękane brodawki (goiłam 3 msc) zatkany przewód mleczny, zastoje i zapalenie piersi.
To był bardzo trudny i bolesny czas. Karmiłam córkę 6 msc.
Z drugim dzieckiem to już była bajka. Po roku karmienia sam odstawił się od piersi.
W końcu doświadczyłam sytuacji w której mój pokarm był jedyną rzeczą jaką mogłam dać dziecku.
To był czas, w którym moje mleko podawane w mililitrach stało się nie tylko pożywieniem ale także lekiem.
Jestem mamą wcześniaka.
Moje trzecie dziecko urodziło się w 27 tc. Ważyło wtedy zaledwie 1200 gram i mieściło się w dłoni.
W dłoni tak ale w głowie i w sercu nie mogłam tego pomieścić.
Diagnozy, prognozy,wyniki i kolejne rozpoznania medyczne paraliżowały strachem.
Niepewna każdego dnia przychodziłam na oddział z pojemnikiem mleka w ręku.
Wtedy nawet nie marzyłam o tym, że przystawię moje dziecko do piersi i nauczy się ją ssać.
Teraz gdy wspomnę te dni, tygodnie i miesiące walki o pokarm, wstawanie w nocy żeby odciągnąć mleko laktatorem i zawieść je następnego dnia kilkadziesiąt km...
Jestem taka dumna, że się udało.
Po powrocie do domu mój 3 miesięczny syn w ciągu dwóch dni nauczył się pić z piersi.
Dzisiaj ma 9 miesięcy i nadal jest karmiony naturalnie. Waży już prawie 7 kg.
Karmienie pomaga nam w wielu trudnych sytuacjach, jest ukojeniem bólu po operacjach, w czasie pobytów w szpitalach, w podróżach do kolejnych specjalistów i lekarzy.
Chwilą relaksu po trudnej i męczącej rehabilitacji.
 Wierzę w " moc karmienia". Doświadczam tego każdego dnia. To mi daje siłę..."


TO NAJPIĘKNIEJSZA NAGRODA DLA MATKI!


Bardzo pragniemy, by dzięki temu świadectwu dawać wsparcie i nadzieję na lepsze jutro innym Mamusiom borykającymi się z podobnymi problemami, jeśli możecie to udostępniajcie ten tekst na  portalach społecznościowych. 
Świadectwo Basi również ukazało się na blogu  MATKA PREZESA











Projekt " Naturalny Pokarm i Bliskość"

Projekt " Naturalny Pokarm i Bliskość"


Trzy tak różne kobiety...jednak jednak łączy je to, że są Matkami i karmią swoje Maluszki piersią. Chętnie dzielą się swoim doświadczeniem Macierzyństwa i tym jakie korzyści wynikają z karmienia piersią. 


Moja przygoda związana z karmieniem piersią rozpoczęła się 14 kwietnia 2015 roku, wtedy to na świecie pojawił się nasz największy skarb Wojtuś. Dziś ma pół roku i nadal karmie go naturalnie. Nie będę ukrywać bo początki były bardzo trudne, maleństwo chciało ciągle ssać także karmienie piersią zajmowało mnóstwo czasu, ale z czasem wszystko się uformowane, bo z dnia na dzień coraz bardziej poznawaliśmy się z Wojciechem Emotikon smile 
Co daje karmienie naturalne: przede wszystkim daje dziecku to co najlepsze! Odporność! Jestem szczęśliwa mamą, wiem też, że karmienie piersią zmniejsza częstotliwość zachorowań na raka sutka oraz szyjki macicy dlatego oprócz korzyści dla mojego syna moje zdrowie w tej kwestii jest lepsze Emotikon smile hmm. . . . Nie muszę się martwić o wodę, o mleko... bo jestem kobietą która nie wstydzi się karmić w miejscu publicznym, dlatego też mogę zawsze nakarmić głodne dziecko i wiem, że pokarm ma odpowiednią temperaturę i jest najlepsze dla mojego dziecka. Jestem dumną mamą bo karmię dziecko naturalnie i ciesze się ze mimo wielu trudności udało się Emotikon smile a Wojtuś jak widać na przepięknych zdjęciach rośnie jak na drożdżach Emotikon smile

 Sylwia  i Wojtuś





Agata z 12 tygodniową córeczką


"Karmienie piersią oprócz dawania pokarmu jest dla mnie pogłębianiem więzi z córeczką, dawaniem Jej poczucia bezpieczeństwa. Dzięki karmieniu jestem spełniona i szczęśliwa, że daję mojemu Dziecku to, co jest dla niego najlepsze..."






Marta i Hania - 3 miesiące

Karmienie piersią jest dla mnie czymś wyjątkowym. Chwila która jest przeznaczona tylko dla mnie i dla córki. Uwielbiam kiedy podczas karmienia nasze oczy "spotkają" się. Jest to więź która bardzo mocno połączyła mnie z córcia. Jest to lek na moją chandrę a także lek przeciwbólowy dla córki np. podczas szczepień. Jest to chwila w której istnieje tylko ja i moja kochana Haneczka.






Choć zdjęcia były robione w sierpniu Mamusie nadal karmią...

*** Projekt Naturalny Pokarm i Bliskość ***

*** Projekt Naturalny Pokarm i Bliskość ***

Kolejna odsłona pięknych momentów bliskości jakim jest karmienie piersią. Wyjątkowa sytuacja, ponieważ karmiąca Mama jest w ciąży...


Zanim mój pierwszy syn przyszedł na świat moje podejście do karmienia piersią było zupełnie inne niż teraz. Prawdą jest, że od początku chciałam karmić piersią, ale raczej nie wyobrażałam sobie, aby to trwało dłużej niż 6 m-cy.. jednak pogłębienie wiedzy w tej kwestii, tak samo jak załapanie bakcyla odnośnie rodzicielstwa bliskości czy chustonoszenia, spowodowało, że i karmienie piersią stało się dla mnie czymś więcej, niż tylko zaspokojeniem potrzeby głodu u mojego dziecka. Karmiąc swoim mlekiem, odkryłam, że to również sposób na wyciszenie mojego dziecka, to budowanie więzi, a właściwie pogłębianie więzi bazalnej, to poczucie bezpieczeństwa, ale również to dla mnie chwile, w których całą swoją uwagę mogłam poświęcić swojemu dziecku. Czując i wiedząc, że dzięki takiemu karmieniu daję swojemu dziecko to, co najlepsze, nie tylko pod względem wartościowym i odżywczym, ale również emocjonalnym, uświadomiłam sobie, że chcę karmić jak najdłużej.. ile tylko Młody i ja tego będziemy chcieli i potrzebowali..
Kiedy okazało się, że zostanę ponownie mamą, ani razu przez myśl mi nie przeszło, że mogłabym odebrać Pierworodnemu tę możliwość bliskiej więzi ze mną. Wręcz przeciwnie, chcę aby mimo tego, że pojawi się jego brat na świecie, wiedział, że jest dla mnie tak samo ważny, na równi ze swoim młodszym bratem Emotikon smile Poza tym póki sam nie stwierdzi, że już nie potrzebuje mnie i mojego mleka do zasypiania, ugłaskania się, nie mam zamiaru go odstawić, a właściwie zmusić, do rezygnacji z tego, czego jeszcze ewidentnie potrzebuje...

Joanna i Tymek 1.5 roku









Projekt fotograficzny "Naturalny pokarm i bliskość"

Projekt fotograficzny "Naturalny pokarm i bliskość"

Kochani! 

Przedstawiam Wam niezwykłą mamę - Martę oraz jej córeczki karmione piersią Zosię  i Lenkę. Oto ich historia karmienia piersią: 





         "Kiedy przytulam moje córki do piersi, a one zaczynają ssać, ich oczy kierują się ku moim i tworzy się ta wspaniała więź, która daje siłę do życia nie tylko im ale także mi.


Nasza historia z karmieniem miała początek 2,5 roku temu i trwa nieprzerwanie do dziś. Pierwszą córkę - Zosię urodziłam w marcu 2013 roku. W marcu 2014 roku dowiedziałam się, że drugi raz zostanę mamą. Ani przez chwilę, nie pomyślałam o tym, że odstawię Zosię od piersi. Kontynuowałam karmienie w ciąży. W moim przypadku nie działo się nic niepokojącego w ciąży, jestem położną ale w porozumieniu z lekarzem podjęłam decyzję, że nie przestaję karmić. Między 20 a 30 tygodniem pokarm zanikł, ale Zosia i tak przytulała się i zasypiała przy piersi, miała wtedy niespełna półtora roku. W listopadzie na świat przyszła nasza druga córka Lenuszka. Karmiłam dwie córki, nie bliźniaki, karmiłam noworodka i starszaka. Moje córki zaraz po narodzinach mogłam  przytulić ciało do ciała i nakarmić z moich piersi. Te chwile na zawsze wpisane są jako najszczęśliwsze w moim życiu i rodzicielstwie.                                                                                                                                                           

   Trudno mi powiedzieć co karmienie daje moim dzieciom, bo są to na pewno rzeczy oczywiste dla każdej mamy,  która w ten sposób karmi. Wiem, że to pokarm naturalny, zdrowy zawsze w ilości takiej jaka życzy sobie maluch. Jest to pokarm, o którym nie musze myśleć w kategoriach przygotowywania, kupowania i może to zabrzmieć śmiesznie ale sprzątania po nim przez mycie butelek, smoków itp. Zaoszczędzam wiele czasu i pieniędzy, które można wykorzystać na zabawę i rozwój malucha przez np. podróże. Nie myślę o temperaturze mleka ani nie porównuje jego składu na różnych etapach życia dziecka, tak jak w przypadku sztucznych mieszanek. W nocy moje córki nigdy nie musiały czekać aż na pół przytomna mama pójdzie do kuchni i przygotuje mleko. Ono było na wyciągniecie piersi. Dzięki temu zaspokajały swoją potrzebę bliskości i gasiły pragnienie i głód - bez fazy silnego i głośnego płaczu. Mówi się o tak wielu aspektach karmienia piersią o długo trwałych zaletach dla dziecka i matki, o mitach które narastały wokół tematu karmienia naturalnego.
Moje mleko działało nie tylko jako pokarm zaspokajający głód ale zloty środek na gorączkę, gdy dzieciom brakowało apetytu a jednak piersi nigdy nie odmówiły. Bliskość przy piersi jako środek przeciwbólowy na odarte kolano po upadku czy też na dłuższą rozłąkę. Przez pierwsze sześć miesięcy gdy starsza córka pila tylko moje mleko nie chorowała w ogóle. Gdy zaczęłam ją rzadziej karmić na rzecz innych pokarmów zaczęła łapać drobne infekcje, ale przechodziła je nie najgorzej, bo zawsze towarzyszyła jej w tych gorszych chwilach mamusiowa pierś.
Ponieważ jestem zwolennikiem naturalnego karmienia i rodzicielstwa bliskości widzę już trochę plusów tego wspólnego czasu spędzonego przy mamusiowym "cycy". Starsza córka - Zosia, rok temu, kiedy ja byłam na końcówce drugiej ciąży zaczęła chodzić do klubu malucha żeby się wyszaleć wśród dzieci. Nie miała problemu, żeby się ze mną na parę godzin rozstać bo jej potrzeba bliskości i bezpieczeństwa była zawsze spełniona od pierwszego oddechu na świecie. Myślę, że to nie tylko jej temperament ale właśnie ten czas przy piersi, czy w chuście spowodował, że łatwiej jej się usamodzielniać. Teraz chodzi pierwszy tydzień do przedszkola i jest to dla niej wyczekiwana chwila. Ustaliłyśmy z moją 2,5 letnią córką, że pora już się odstawiać od piersi, bo stała się przedszkolakiem. Oduczyłyśmy się zasypiania przy piersi, bardzo sporadycznie Zosia prosi o cycy nad ranem. Moja starsza córka nie została odstawiona od piersi ani jak byłam w ciąży, ani po porodzie siostry. Naturalnie teraz, gdy zaczyna nowy etap w swoim dzieciństwie widzę, że jest na to gotowa.   Przyznaję, że ja też.
    Lenuszka już tak zwariowana na punkcie piersi nie jest, ale ma 10 miesiecy i bardzo lubi karmienia nocne. Jest łasuchem i w dzień lubi sobie pojeść rozmaitości ale w nocy kiedy ma ciszę popija mleko z piersi. Dla odmiany starsza córka w nocy wolała pić wodę z kubeczka w tym wieku, a w dzień mogła pić wszędzie: w centrum dużego miasta, na plaży, w lesie, w foteliku rowerowym. Młodsza potrzebuje zupełnej ciszy i braku dodatkowych, rozpraszających bodźców z zewnątrz. Nie przytula się już tak chętnie do nagiej piersi, napije się i idzie dalej robić swoje - czyli  wędrówki i wspinaczka. Nauczyło mnie to jako mamę, że nie wszystko jest powtarzalne, że chociaż to są moje córki, mają prawo być zupełnie różne i w inny sposób reagować na te same rzeczy i sytuacje.
Kiedy myślę o trudnościach związanych z karmieniem przychodzi mi na myśl kilka momentów. Teraz rozumiem, że nie musiały mieć miejsca, ale wyszłam z tymi doświadczeniami silniejsza.
Nie dopadły mnie nigdy myśli, ze dziecko płacze bo się nie najada, bo pokarm za słaby, bo piersi za ciężkie.
    Nawal pokarmu w 3 dobie potraktowałam z wielką radością jako zapowiedź dobrego i długo trwałego karmienia. Tak o tych "ciężkich piersiach" mówi moja przyjaciółka - doradca laktacyjny. Cieszyłam się, że skoro nawał jest to będzie dużo dobrego mleczka. Pozytywne myślenie jest bardzo ważne  przy naturalnym karmieniu.
   Przy pierwszej córce miałam popękane brodawki ale jako położna wiedziałam, że tak się zdarza i trzeba sobie z tym bólem poradzić. Mama i dziecko dojdą razem do wspólnego dobrego przystawiania się do piersi. Nikomu nie mówiłam i nie skarżyłam się na te popękane brodawki w szpitalu, żeby nie mówiono, że położna i marudzi. Obawiałam się też „dobrych” rad, które mogły być sprzeczne z moimi poglądami a zakłócić naturalne karmienie np. kapturki.
Wróciłam do domu i problem sam się rozwiązał. Spokój, wygodne łóżko, trochę pracy żeby brodawkę wyciągnąć laktatorem. Radość, pewność siebie i wygoda przyszły z czasem.
Kolejny problem to żółtaczka u obu moich córek. Po pierwszym porodzie były sugestie, żeby dokarmiać glukozą albo innym mlekiem. Mit i bujda straszna, ale w tamtym czasie takiego zamieszania mi narobiono w głowie, że trudno  było tak od razu pójść po rozum do głowy. Ważne, żeby często przystawiać maluszka do piersi.
    Po co mam napajać glukozą, żeby minimalizować poziom bilirubiny we krwi? Przecież mogę napajać swoim mlekiem, którego w nawale mam tak dużo. Przecież natura tak to stworzyła.
Przy Lenuszce miałam już doświadczenie i nikt nie zasiał żadnych obaw w mojej głowie.
Jeszcze raz musiałam zmierzyć się z trudnościami wokół karmienia. Ponieważ nie odstawiłam córki od piersi gdy byłam w drugiej ciąży, Ona tęskniła nie tylko za mamą ale też za cycusiem.            
Kiedy spędziłam dwa dni w szpitalu po narodzinach Lenuszki, Zosi brakowało tych chwil przy piersi, żeby się uspokoić, zasnąć. Gdybym musiała leżeć w ciąży w szpitalu, gdybym miała skurcze to może odstawienie byłoby drastyczne i zachwiało by wiele pozytywnych emocji jakie Zosia połączyła z karmieniem piersią. U nas tęsknota trwała dwa dni a potem dwa tygodnie zazdrości o pierś. To był trudny czas dla całej rodziny. Zosia chciała być karmiona wtedy kiedy mała Lenuszka była przy piersi, czyli jak na noworodka przystało prawie cały czas. Dwa tygodnie trudziliśmy się z mężem, żeby ten temat ogarnąć i wprowadzić jakiś ład i harmonię. Po tym czasie wszystko wróciło do normy. Zosia miała 20 miesięcy, a Lenuszka 2 tygodnie i się dogadały. Zosia nie miała syndromu odstawionego, odtrąconego dziecka. Nauczyła się za to cierpliwości i troskliwości. Kocha nad życie swoją młodszą siostrę od tych samych mamusiowych cycy.
Ps. A jeszcze opowiem co mi - Mamie daje karmienie naturalne moich dzieci. Jest to spełnione macierzyństwo pełne bliskości. Dobre samopoczucie fizyczne, szybka rekonwalescencja po porodach. Jest jeszcze jedna ważna sprawa. Nigdy w życiu nie czułam się tak kobieco i jest to piękne uczucie płynące z wnętrza mojego ciała.
Mam nadzieję trochę emanujące szczęściem na zewnątrz...:) "











Copyright © 2014 La Petite Photo , Blogger